Warsztaty w Teatrze Groteska w Krakowie, w których uczestniczyliśmy, dostarczyły nam nie tylko cennych wiadomości aktorsko-technicznych, typu – jak skonstruować lalkę i jak „tchnąć w nią życie”, ale stały się dla nas inspiracją, motywacją do stworzenia własnego przedstawienia kukiełkowego. Wizyta w teatrze uświadomiła nam także niesamowitą rolę, jaką odgrywał teatr jarmarczny – kukiełkowy w dziejach świata. W dawnych czasach był to odpowiednik dzisiejszego Stand-upu, TikToka i ostrego retorycznego mema – bez kompromisów, prosto w twarz i bez cenzury.

Przedstawienia były więc nie tylko rozrywką dla każdego, ale też „głosem ludu”, wyrazem buntu i frustracji prostych ludzi, bezkompromisową satyrą. Kukiełki i pacynki miały jeden ogromny przywilej: nie można było ich zamknąć w więzieniu. Aktor chował się za parawanem, a jego kukiełka krzyczała to, czego nikt inny nie odważyłby się powiedzieć głośno: wyśmiewały władzę, poborców podatkowych, szarlatanów i bogaczy. Pozwalało to rozładować napięcia społeczne, oswoić lęki (np. przed śmiercią czy chorobą) i dać poczucie chociaż chwilowej sprawiedliwości. Taki rodzaj teatru działał jak dzisiejsze media społecznościowe: wędrowni lalkarze natychmiast podchwytywali lokalne plotki, skandale polityczne czy głośne przestępstwa i zamieniali je w scenki. Teatr jarmarczny i kukiełkowy to pradziadek współczesnej satyry społecznej – głęboko potrzebny ludziom do przetrwania w opresyjnym świecie. Był zwierciadłem społeczeństwa: otwierał oczy, prostował poglądy i rozjaśniał umysły – „na żywo” w pełnej interakcji z publicznością, czego brakuje we współczesnym wirtualnym świecie…




Komentarze zablokowane